Ile was tu było?

poniedziałek, 11 lutego 2013

4.

wybaczcie za tak długą przerwę. musiałam wiele spraw poukładać. 
obiecuję, że rozdziały bedą co 2-3 dni :)
rozdział z dedykacją dla MadziaLenki, bo nie mogła się doczekać :*
przepraszam, że takie krótkie!
______________________________________
Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......
________________________________________________________________________________

*3 miesiące później*

Jesteśmy w Australii. Właśnie rozpoczęliśmy drugi tydzień lenistwa. Mama się zgodziła na miesiąc wakacji z TurboTwins. Nie dziwię się, że ją namówili. Mieli dobre układy z moimi rodzicami. Brakowało mi tutaj jednej osoby- mojego braciszka. Chociaż był przeciwny temu wyjazdowi, chciałabym, aby tutaj był. 
-Co robisz? -wpadł do 'mojego' pokoju Darcy.
-Nic w sumie, idziemy gdzieś? -zapytałam.
-Nie, musimy poważnie pogadać. -powiedział z powagą,
Momentalnie się oderwałam od laptopa i odwróciłam się do Darky'ego. 
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zapytał.
-Jak bym mogła zapomnieć? To był najlepszy dzień w moim życiu!
-No normalnie, to było 3 lata temu..
-Wpadłam na Ciebie w parku maszyn i wylałam Ci na koszulkę redbull'a. Później wymieniliśmy się numerami telefonów. Następnie przedstawiłeś mnie Holderowi. Tak się zaprzyjaźniliśmy i jesteśmy paczką.
-Dokładnie tak było.. A teraz słuchaj. 
-Słucham Cię cały czas.
-3 lata temu, gdy się poznaliśmy od razu wiedziałem, że jesteś tą jedną, jedyną. Kocham Cię. Oddałbym za Ciebie życie. Jesteś jedna na milion, innej takiej Jessici Dudek na świecie nie ma. Bądź moją panią Ward, miejmy dzieci, zamieszkajmy razem! Jesteś całym moim światem. -powiedział z przekonaniem.
-Zamurowało mnie Darcy, nie wiem co powiedzieć. -rzuciłam.
Wybiegłam z budynku, szłam przed siebie. Nie wiedziałam co mam myśleć, robić. Chciałabym teraz wrócić do Polski, do Dudiego. Miał rację, nie powinnam  tutaj przylatywać...

2 komentarze: