Odwzajemniłam uśmiech, pożegnaliśmy się i poszliśmy w stronę przystanku.
Przyjechaliśmy do mojego, a raczej naszego domu. Chripsy rzucił się na
moje łóżko i zasnął. Ja z Darcy'm poszliśmy na dół, do kuchni po coś do
picia.
-Co chcesz? -zapytałam.
-Obojętnie. -odpowiedział.
-Co Ci jest? -zapytałam.
-Słuchaj, nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale...
________________________________________________________________________________
Do domu wpadł zdyszany Patryk. Gdy nas zobaczył trochę się zdziwił, co robimy. W końcu mieliśmy być w galerii. Mój braciszek spokojnie podszedł do lodówki, wziął napój i poszedł do salonu. My siedzieliśmy w kuchni, ale do rozmowy nie wróciliśmy. Po 15 minutach DuZers krzyknął:
-Zbierać się! Jedziemy na stadion.-krzyknął na cały dom.
-Dobra, tylko pójdę do Chipsy'ego! -odkrzyknęłam.
Razem z Darky'm poszłam do Holdera. Nalaliśmy wody do szklanki i wbiegliśmy po schodach na górę. Weszliśmy do mojego pokoju i po cichu podeszliśmy do łóżka. Darcy zabrał mi szklankę i wylał całą wodę na Chrisa. Mężczyzna spadł z łóżka na ziemię, a my się zaczęliśmy śmiać na cały dom.
-Zabiję was! -krzyczał wściekły Chripsy.
-Nie, nie, błagam! -krzyczałam.
Biegaliśmy po całym domu, nagle Patryk krzyknął:
-No ile można na was czekać?! Zbierać się, już!
Grzecznie zeszliśmy na dół. Oczywiście ja ubrana na zielono, jak to przychodzi się na stadion. Zamknęliśmy dom, wsiedliśmy do busów i pojechaliśmy.
*po meczu*
Mecz zakończył się wynikiem 45:45. Cieszę się, że jest remis bo darzę wielką sympatią obie te drużyny. Doping mi się udał, wszyscy byli zadowoleni. Na koniec wszyscy skandowali 'Jess, Jess!' było mi bardzo miło. Pobiegłam do parku maszyn. Poszłam do DuZersa. Pogadałam z nim chwilkę o meczu, o oprawie i o moim prowadzeniu dopingu. Podziękował za to, że skandowaliśmy 'PATRYK DUDEK, PATRYK DUDEK!'. W odpowiedzi tylko się uśmiechnęłam. Poszłam do TurboTwins. Pogadaliśmy chwilę i chłopaki musieli uciekać. Pożegnaliśmy się.
-Będę tęskniła, przyjedzcie do mnie w tygodniu. -powiedziałam.
-Zobaczymy co da się zrobić, księżniczko. -odpowiedział Chris.
Przytuliłam chłopaków na pożegnanie. Darcy szepnął mi do ucha 'wrócimy do tej rozmowy, mała'. Odprowadziłam ich na parking i pojechali. Westchnęłam i poszłam w stronę domu. Miałam chwilę czasu dla siebie.
*w domu*
Przyszłam do domu, przywitałam się z tatą, bo mamy nie ma. Zresztą, jak zwykle. Jest cały czas w jakich delegacjach. Patryka jeszcze nie było. Ciekawe gdzie On się podziewa? Poszłam do lodówki, wzięłam sobie jogurt i poszłam do siebie. Wzięłam się za książki, bo jutro poniedziałek. Chemia, historia, angielski, niemiecki, polski, fizyka...... Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......
-Dobra, tylko pójdę do Chipsy'ego! -odkrzyknęłam.
Razem z Darky'm poszłam do Holdera. Nalaliśmy wody do szklanki i wbiegliśmy po schodach na górę. Weszliśmy do mojego pokoju i po cichu podeszliśmy do łóżka. Darcy zabrał mi szklankę i wylał całą wodę na Chrisa. Mężczyzna spadł z łóżka na ziemię, a my się zaczęliśmy śmiać na cały dom.
-Zabiję was! -krzyczał wściekły Chripsy.
-Nie, nie, błagam! -krzyczałam.
Biegaliśmy po całym domu, nagle Patryk krzyknął:
-No ile można na was czekać?! Zbierać się, już!
Grzecznie zeszliśmy na dół. Oczywiście ja ubrana na zielono, jak to przychodzi się na stadion. Zamknęliśmy dom, wsiedliśmy do busów i pojechaliśmy.
*po meczu*
Mecz zakończył się wynikiem 45:45. Cieszę się, że jest remis bo darzę wielką sympatią obie te drużyny. Doping mi się udał, wszyscy byli zadowoleni. Na koniec wszyscy skandowali 'Jess, Jess!' było mi bardzo miło. Pobiegłam do parku maszyn. Poszłam do DuZersa. Pogadałam z nim chwilkę o meczu, o oprawie i o moim prowadzeniu dopingu. Podziękował za to, że skandowaliśmy 'PATRYK DUDEK, PATRYK DUDEK!'. W odpowiedzi tylko się uśmiechnęłam. Poszłam do TurboTwins. Pogadaliśmy chwilę i chłopaki musieli uciekać. Pożegnaliśmy się.
-Będę tęskniła, przyjedzcie do mnie w tygodniu. -powiedziałam.
-Zobaczymy co da się zrobić, księżniczko. -odpowiedział Chris.
Przytuliłam chłopaków na pożegnanie. Darcy szepnął mi do ucha 'wrócimy do tej rozmowy, mała'. Odprowadziłam ich na parking i pojechali. Westchnęłam i poszłam w stronę domu. Miałam chwilę czasu dla siebie.
*w domu*
Przyszłam do domu, przywitałam się z tatą, bo mamy nie ma. Zresztą, jak zwykle. Jest cały czas w jakich delegacjach. Patryka jeszcze nie było. Ciekawe gdzie On się podziewa? Poszłam do lodówki, wzięłam sobie jogurt i poszłam do siebie. Wzięłam się za książki, bo jutro poniedziałek. Chemia, historia, angielski, niemiecki, polski, fizyka...... Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......
____________________________
jakiś wymęczony, bez sensu :x
przepraszam, że dopiero dzisiaj.
od jutra zaczyna się akcja!
salute, vicky.
jest świetny :) czekam na next :)
OdpowiedzUsuń