Ile was tu było?

wtorek, 5 marca 2013

UWAGA!

Zawieszam bloga, być może, nawet go usunę. Nie mam pomysłów ani czasu. 
POZDRAWIAM WAS I DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE, WYŚWIETLENIA I ZA TYCH DWÓCH OBSERWATORÓW.
 jesteście najlepsi <3

wtorek, 19 lutego 2013

5.

i znowu taka długa przerwa :x 
nic już nie obiecuję..
bądźcie cierpliwi :*
+ znowu krótkie...
_________________________________________________
Wybiegłam z budynku, szłam przed siebie. Nie wiedziałam co mam myśleć, robić. Chciałabym teraz wrócić do Polski, do Dudiego. Miał rację, nie powinnam  tutaj przylatywać...
________________________________________________________________________

*Pamiętam, że biegłam. Biegłam prosto przed siebie. Wbiegłam do sklepu po picie, kupiłam je, wypiłam i wyrzuciłam puszkę. Wybiegłam na chodnik. Biegłam jeszcze kawałek. Dalej nic nie pamiętam*

Moje przemyślenia przerwała pielęgniarka. Zaraz, zaraz... PIELĘGNIARKA?! Gdzie ja jestem, co ja tutaj robię?! Miliony pytań bez odpowiedzi krzątało się po mojej głowie.
-Obudziła się, obudziła!-krzyknęła kobieta. 
Kątem oka zobaczyłam, że była ubrana w białą spódniczkę i biały mundurek, na lewej piersi miała wyszytą nazwę szpitala w którym leżę. Do sali wszedł mężczyzna z ową pielęgniarką.
-Dzień dobry, nazywam się Jonny Rubber i jestem pani lekarzem prowadzącym. Jak się pani czuje?
-Dobrze, ile już tu leżę? I jak długo się nie budziłam?
-Leży pani tutaj od wczoraj wieczora.
-A co mi się stało?- zapytałam przerażona.
-Co się pani stało? Nie pamięta pani?
-No nie właśnie...-odpowiedziałam poirytowana.
-Szła pani chodnikiem. Pijany mężczyzna panią potrącił.
-Aha... A gdzie jest mój telefon? Muszę pilnie zadzwonić.
-Tutaj.-Wskazał na szafeczkę obok łóżka. 
Lekarz wyszedł. Wyciągnęłam iPhona i wybrałam numer do Darcy'ego. Zanim jeszcze zadzwoniłam, rozmyśliłam się i wybrałam numer do Holdera. Odebrał po paru sygnałach.
-Cześć księżniczko! Gdzie się podziewasz?- zapytał.
-Jestem w szpitalu. Przyjedziesz do mnie?-odpowiedziałam.
-Co!? Jak to w szpitalu?! Co się stało?! Już jadę! Nigdzie się nie ruszaj! Będę najszybciej jak się da! -powiedział na jednym oddechu i się rozłączył.
Darcy się nie odzywał. Ja do niego też nie piszę ani nie dzwonię. Nie wiem co u niego i nie chcę wiedzieć. Odłożyłam telefon na szafkę i czekałam na Chripsy'ego. Wpadł po 20 minutach z całą reklamówką jedzenia i z butelką wody w ręku. 
-Kochany jesteś.- skomentowałam i się uśmiechnęłam.
Chris położył wszystko na szafeczce i mnie przytulił. Szczerze się uśmiechnęłam, on odwzajemnił uśmiech. Chciałam coś powiedzieć, ale moją nie zaczętą wypowiedź przerwał dźwięk przyśpiewki Falubazu 'tańczymy labado'. Podniosłam telefon z szafeczki i nacisnęłam zieloną słuchawkę z uśmiechem na ustach....

poniedziałek, 11 lutego 2013

4.

wybaczcie za tak długą przerwę. musiałam wiele spraw poukładać. 
obiecuję, że rozdziały bedą co 2-3 dni :)
rozdział z dedykacją dla MadziaLenki, bo nie mogła się doczekać :*
przepraszam, że takie krótkie!
______________________________________
Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......
________________________________________________________________________________

*3 miesiące później*

Jesteśmy w Australii. Właśnie rozpoczęliśmy drugi tydzień lenistwa. Mama się zgodziła na miesiąc wakacji z TurboTwins. Nie dziwię się, że ją namówili. Mieli dobre układy z moimi rodzicami. Brakowało mi tutaj jednej osoby- mojego braciszka. Chociaż był przeciwny temu wyjazdowi, chciałabym, aby tutaj był. 
-Co robisz? -wpadł do 'mojego' pokoju Darcy.
-Nic w sumie, idziemy gdzieś? -zapytałam.
-Nie, musimy poważnie pogadać. -powiedział z powagą,
Momentalnie się oderwałam od laptopa i odwróciłam się do Darky'ego. 
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zapytał.
-Jak bym mogła zapomnieć? To był najlepszy dzień w moim życiu!
-No normalnie, to było 3 lata temu..
-Wpadłam na Ciebie w parku maszyn i wylałam Ci na koszulkę redbull'a. Później wymieniliśmy się numerami telefonów. Następnie przedstawiłeś mnie Holderowi. Tak się zaprzyjaźniliśmy i jesteśmy paczką.
-Dokładnie tak było.. A teraz słuchaj. 
-Słucham Cię cały czas.
-3 lata temu, gdy się poznaliśmy od razu wiedziałem, że jesteś tą jedną, jedyną. Kocham Cię. Oddałbym za Ciebie życie. Jesteś jedna na milion, innej takiej Jessici Dudek na świecie nie ma. Bądź moją panią Ward, miejmy dzieci, zamieszkajmy razem! Jesteś całym moim światem. -powiedział z przekonaniem.
-Zamurowało mnie Darcy, nie wiem co powiedzieć. -rzuciłam.
Wybiegłam z budynku, szłam przed siebie. Nie wiedziałam co mam myśleć, robić. Chciałabym teraz wrócić do Polski, do Dudiego. Miał rację, nie powinnam  tutaj przylatywać...

wtorek, 29 stycznia 2013

3.

Odwzajemniłam uśmiech, pożegnaliśmy się i poszliśmy w stronę przystanku. Przyjechaliśmy do mojego, a raczej naszego domu. Chripsy rzucił się na moje łóżko i zasnął. Ja z Darcy'm poszliśmy na dół, do kuchni po coś do picia.
-Co chcesz? -zapytałam.
-Obojętnie. -odpowiedział.
-Co Ci jest? -zapytałam.
-Słuchaj, nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale...
________________________________________________________________________________
Do domu wpadł zdyszany Patryk. Gdy nas zobaczył trochę się zdziwił, co robimy. W końcu mieliśmy być w galerii. Mój braciszek spokojnie podszedł do lodówki, wziął napój i poszedł do salonu. My siedzieliśmy w kuchni, ale do rozmowy nie wróciliśmy. Po 15 minutach DuZers krzyknął:
-Zbierać się! Jedziemy na stadion.-krzyknął na cały dom.
-Dobra, tylko pójdę do Chipsy'ego! -odkrzyknęłam.
Razem z Darky'm poszłam do Holdera. Nalaliśmy wody do szklanki i wbiegliśmy po schodach na górę. Weszliśmy do mojego pokoju i po cichu podeszliśmy do łóżka. Darcy zabrał mi szklankę i wylał całą wodę na Chrisa. Mężczyzna spadł z łóżka na ziemię, a my się zaczęliśmy śmiać na cały dom.
-Zabiję was! -krzyczał wściekły Chripsy.
-Nie, nie, błagam! -krzyczałam.
Biegaliśmy po całym domu, nagle Patryk krzyknął:
-No ile można na was czekać?! Zbierać się, już!
Grzecznie zeszliśmy na dół. Oczywiście ja ubrana na zielono, jak to przychodzi się na stadion. Zamknęliśmy dom, wsiedliśmy do busów i pojechaliśmy.


*po meczu*

Mecz zakończył się wynikiem 45:45. Cieszę się, że jest remis bo darzę wielką sympatią obie te drużyny. Doping mi się udał, wszyscy byli zadowoleni. Na koniec wszyscy skandowali 'Jess, Jess!' było mi bardzo miło. Pobiegłam do parku maszyn. Poszłam do DuZersa. Pogadałam z nim chwilkę o meczu, o oprawie i o moim prowadzeniu dopingu. Podziękował za to, że skandowaliśmy 'PATRYK DUDEK, PATRYK DUDEK!'. W odpowiedzi tylko się uśmiechnęłam. Poszłam do TurboTwins. Pogadaliśmy chwilę i chłopaki musieli uciekać. Pożegnaliśmy się.
-Będę tęskniła, przyjedzcie do mnie w tygodniu. -powiedziałam.
-Zobaczymy co da się zrobić, księżniczko. -odpowiedział Chris.
Przytuliłam chłopaków na pożegnanie. Darcy szepnął mi do ucha 'wrócimy do tej rozmowy, mała'. Odprowadziłam ich na parking i pojechali. Westchnęłam i poszłam w stronę domu. Miałam chwilę czasu dla siebie.

*w domu*

Przyszłam do domu, przywitałam się z tatą, bo mamy nie ma. Zresztą, jak zwykle. Jest cały czas w jakich delegacjach. Patryka jeszcze nie było. Ciekawe gdzie On się podziewa? Poszłam do lodówki, wzięłam sobie jogurt i poszłam do siebie. Wzięłam się za książki, bo jutro poniedziałek. Chemia, historia, angielski, niemiecki, polski, fizyka...... Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......


____________________________
jakiś wymęczony, bez sensu :x
przepraszam, że dopiero dzisiaj.
od jutra zaczyna się akcja! 
salute, vicky.