Ile was tu było?

wtorek, 19 lutego 2013

5.

i znowu taka długa przerwa :x 
nic już nie obiecuję..
bądźcie cierpliwi :*
+ znowu krótkie...
_________________________________________________
Wybiegłam z budynku, szłam przed siebie. Nie wiedziałam co mam myśleć, robić. Chciałabym teraz wrócić do Polski, do Dudiego. Miał rację, nie powinnam  tutaj przylatywać...
________________________________________________________________________

*Pamiętam, że biegłam. Biegłam prosto przed siebie. Wbiegłam do sklepu po picie, kupiłam je, wypiłam i wyrzuciłam puszkę. Wybiegłam na chodnik. Biegłam jeszcze kawałek. Dalej nic nie pamiętam*

Moje przemyślenia przerwała pielęgniarka. Zaraz, zaraz... PIELĘGNIARKA?! Gdzie ja jestem, co ja tutaj robię?! Miliony pytań bez odpowiedzi krzątało się po mojej głowie.
-Obudziła się, obudziła!-krzyknęła kobieta. 
Kątem oka zobaczyłam, że była ubrana w białą spódniczkę i biały mundurek, na lewej piersi miała wyszytą nazwę szpitala w którym leżę. Do sali wszedł mężczyzna z ową pielęgniarką.
-Dzień dobry, nazywam się Jonny Rubber i jestem pani lekarzem prowadzącym. Jak się pani czuje?
-Dobrze, ile już tu leżę? I jak długo się nie budziłam?
-Leży pani tutaj od wczoraj wieczora.
-A co mi się stało?- zapytałam przerażona.
-Co się pani stało? Nie pamięta pani?
-No nie właśnie...-odpowiedziałam poirytowana.
-Szła pani chodnikiem. Pijany mężczyzna panią potrącił.
-Aha... A gdzie jest mój telefon? Muszę pilnie zadzwonić.
-Tutaj.-Wskazał na szafeczkę obok łóżka. 
Lekarz wyszedł. Wyciągnęłam iPhona i wybrałam numer do Darcy'ego. Zanim jeszcze zadzwoniłam, rozmyśliłam się i wybrałam numer do Holdera. Odebrał po paru sygnałach.
-Cześć księżniczko! Gdzie się podziewasz?- zapytał.
-Jestem w szpitalu. Przyjedziesz do mnie?-odpowiedziałam.
-Co!? Jak to w szpitalu?! Co się stało?! Już jadę! Nigdzie się nie ruszaj! Będę najszybciej jak się da! -powiedział na jednym oddechu i się rozłączył.
Darcy się nie odzywał. Ja do niego też nie piszę ani nie dzwonię. Nie wiem co u niego i nie chcę wiedzieć. Odłożyłam telefon na szafkę i czekałam na Chripsy'ego. Wpadł po 20 minutach z całą reklamówką jedzenia i z butelką wody w ręku. 
-Kochany jesteś.- skomentowałam i się uśmiechnęłam.
Chris położył wszystko na szafeczce i mnie przytulił. Szczerze się uśmiechnęłam, on odwzajemnił uśmiech. Chciałam coś powiedzieć, ale moją nie zaczętą wypowiedź przerwał dźwięk przyśpiewki Falubazu 'tańczymy labado'. Podniosłam telefon z szafeczki i nacisnęłam zieloną słuchawkę z uśmiechem na ustach....

poniedziałek, 11 lutego 2013

4.

wybaczcie za tak długą przerwę. musiałam wiele spraw poukładać. 
obiecuję, że rozdziały bedą co 2-3 dni :)
rozdział z dedykacją dla MadziaLenki, bo nie mogła się doczekać :*
przepraszam, że takie krótkie!
______________________________________
Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarek. 3 w nocy.. Zasnęłam przy nauce! Zdarzyło mi się to 1 raz. Poszłam się szybko kąpać, spakowałam się i położyłam się do łóżka. Jutro, a właściwie dzisiaj czeka mnie ciężki dzień......
________________________________________________________________________________

*3 miesiące później*

Jesteśmy w Australii. Właśnie rozpoczęliśmy drugi tydzień lenistwa. Mama się zgodziła na miesiąc wakacji z TurboTwins. Nie dziwię się, że ją namówili. Mieli dobre układy z moimi rodzicami. Brakowało mi tutaj jednej osoby- mojego braciszka. Chociaż był przeciwny temu wyjazdowi, chciałabym, aby tutaj był. 
-Co robisz? -wpadł do 'mojego' pokoju Darcy.
-Nic w sumie, idziemy gdzieś? -zapytałam.
-Nie, musimy poważnie pogadać. -powiedział z powagą,
Momentalnie się oderwałam od laptopa i odwróciłam się do Darky'ego. 
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zapytał.
-Jak bym mogła zapomnieć? To był najlepszy dzień w moim życiu!
-No normalnie, to było 3 lata temu..
-Wpadłam na Ciebie w parku maszyn i wylałam Ci na koszulkę redbull'a. Później wymieniliśmy się numerami telefonów. Następnie przedstawiłeś mnie Holderowi. Tak się zaprzyjaźniliśmy i jesteśmy paczką.
-Dokładnie tak było.. A teraz słuchaj. 
-Słucham Cię cały czas.
-3 lata temu, gdy się poznaliśmy od razu wiedziałem, że jesteś tą jedną, jedyną. Kocham Cię. Oddałbym za Ciebie życie. Jesteś jedna na milion, innej takiej Jessici Dudek na świecie nie ma. Bądź moją panią Ward, miejmy dzieci, zamieszkajmy razem! Jesteś całym moim światem. -powiedział z przekonaniem.
-Zamurowało mnie Darcy, nie wiem co powiedzieć. -rzuciłam.
Wybiegłam z budynku, szłam przed siebie. Nie wiedziałam co mam myśleć, robić. Chciałabym teraz wrócić do Polski, do Dudiego. Miał rację, nie powinnam  tutaj przylatywać...