*niedziela, rano*
Słyszałam jak Patryk otwiera drzwi. Od razu poznałam te głosy. To TurboTwins. Rzuciłam się do szafki i ubrałam koszulkę od Darcy'ego z herbem Unibaxu, którą dostałam od niego na urodziny. Na nogi ubrałam jeansy. Zdążyłam usiąść na łóżko, a do pokoju wpadło tych dwóch gamoni. Od razu rzucili mi się na szyję, a ja odwzajemniłam uścisk. Darcy pocałował mnie lekko w policzek. Nigdy tego na przywitanie nie robił. Chripsy się tylko zaśmiał.
-Robimy coś? Czy będziemy tutaj tak siedzieć bezczynnie?
-Idziemy do KFC! - krzyknęli oboje.
-Okej, ale pójdziemy jeszcze do sklepu kibica. Tak to nie idę.
-Okeej, niech Ci będzie...
Posmutnieli a ja się głośno zaśmiałam. Podeszłam do szafki, wybrałam nową koszulkę, bo nie będę chodziła w koszulce Torunia po Zielonej! Chłopacy zajęli laptopa, więc miałam czas na przebranie. Gdy byłam w łazience usłyszałam rozmowę TurboTwins:
-Nie wiem jak jej to powiedzieć..-Darky rzucił Chrisowi.
-Ja Ci nie pomogę, musisz sam jej to powiedzieć.
-Wiem, stary, to nie takie proste..-posmutniał Ward.
Wpadłam do pokoju i rzuciłam się Chripsy'emu na szyję. Zapytał czy idziemy, odpowiedziałam, że muszę sprawdzić autobusy. Tak też zrobiłam. Zerówka, 10;43 spod naszego (jak chłopaki przychodzą to jest nasz dom, inaczej tego nazwać nie można..) domu.
-Za 10 minut mamy autobus, ruszać dupy! Idziemy na przystanek. -rzuciłam.
-Okey. -zgodnie odpowiedzieli.
Stanęliśmy na przystanku, za chwilę podjechał autobus. Weszliśmy, kupiłam bilety. Chripsy sobie usiadł, a dla nas nie było miejsca. Nagle autobus zahamował, bo było czerwone światło. Ja poleciałam na Darky'ego.
-Nic Ci nie jest? -zapytał z troską w głosie.
-Nie, nic mi nie jest. Tylko się przewróciłam. Na szczęście- na Ciebie. -odpowiedziałam śmiejąc się.
-To dobrze. - uśmiechnął się.
Podeszłam z Darcym do Holdera i oznajmiłam, że wysiadamy. Weszliśmy do focusa. Poszliśmy do KFC. TurboTwins zamówili kubełek a ja poszłam zająć miejsce. Szczerze powiem, że głodna nie byłam, ale jak chłopaki przynieśli jedzenie to coś im wyjadłam. Oczywiście narobiłam im zdjęć. Dodałam jeszcze status na fejsa 'Zakpy z najlepszymi TurboTwins. kocham was Głupki <3'. Oczywiście nieźle mi się dostało, za tych głupków.
-Kończcie to! -rzuciłam.
-Nie, jeszcze chwila. -powiedział
-Ja idę do new yorkera, jak coś to macie telefony. -powiedziałam i poszłam.
Kupiłam koszulkę i wróciłam do chłopaków, którzy byli okrążeni fankami. Podeszłam do Darcy'ego i usiadłam mu na kolanach, on zaś pocałował mnie w policzek. Wszystkie dziewczyny zrobiły miny w stylu 'a.y.f.k.m.?'. Ja się tylko zaśmiałam.
-No już, koniec tych zdjęć i autografów! TurboTwins, idziemy!-powiedziałam.
-Ok, chodź skarbie. -powiedział Darky ze śmiechem w głosie.
Złapał mnie za rękę, a Chripsy wyrzucił śmieci. Zjechaliśmy schodami na dół a Darcy nadal mnie nie puszczał. Holder cały czas się śmiał. Podeszliśmy do sklepu kibica. Przywitałam się ze sprzedawcą, on powiedział, że coś dla mnie ma.
-Proszę, trzymaj. -wręczył mi pudełko w kolorach żółto-biało-zielonym.
Od razu otworzyłam. Okazało się, że to śliczny, srebrny herb Falubazu do mojej myszki, którą Patryk kupił mi na urodziny.
-Jeju! Jaki śliczny prezent, dziękuję! -powiedziałam uradowana.
-Spoko, nie dziękuj. Należy Ci się, bo zostawiłaś w tym sklepie fortunę, haha. -uśmiechnął się.
Odwzajemniłam uśmiech, pożegnaliśmy się i poszliśmy w stronę przystanku. Przyjechaliśmy do mojego, a raczej naszego domu. Chripsy rzucił się na moje łóżko i zasnął. Ja z Darcy'm poszliśmy na dół, do kuchni po coś do picia.
-Co chcesz? -zapytałam.
-Obojętnie. -odpowiedział.
-Co Ci jest? -zapytałam.
-Słuchaj, nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale...
________________________________
przepraszam, że takie krótkie.
jutro kolejny.
miłego dnia tym, co idą do szkoły.
a tym, co mają ferie, to udanych ferii :*